Rozpoczęłam dzień od tradycyjnego angielskiego śniadania, które, jak się okazało, było prawdziwym wyzwaniem. Nie wspominam tego doświadczenia najlepiej. Do zwiedzania nie zniechęcił mnie nawet deszcz, który towarzyszył mi przez całe trzy dni. Przez ten czas udało mi się dostrzec trzy rzeczy, które zaskoczyły mnie w tym mieście.

1. Biblioteka – architektoniczny majstersztyk i punkt widokowy.
Największa biblioteka publiczna w Europie zachwyciła mnie nie tylko swoim rozmachem, ale także bogatą dekoracją elewacji.
Na najwyższym piętrze kryje się prawdziwa perełka – punkt widokowy, skąd rozciąga się malownicza panorama miasta.
Można przenieść się w czasie, odwiedzając Salę Pamięci Szekspira, zaprojektowaną w wiktoriańskim stylu. Warto zobaczyć.

2. Śmieci – nieodłączny element miejskiej rzeczywistości.
Niestety, nie sposób nie zauważyć problemu związanego z nadmiarem śmieci na ulicach. Bez względu na porę dnia, miasto prezentuje się pod tym względem kiepsko.
3. “Swobodne” podejście do wnętrz.
W trakcie zwiedzania zwróciłam uwagę na proste podejście do wnętrz charakterystyczne dla Anglii. Tutaj preferuje się sprawdzone rozwiązania.
Angielskie podejście do wnętrz jest dalekie od polskiego. Do wyboru w Anglii, jest dosłownie kilka włączników światła. Skoro działa i spełnia swoją funkcję to po co to zmieniać?
Wiem… u nas w samej Castoramie jest cały regał z dziesiątkami włączników świateł, we wszystkich możliwych kolorach.
Nie oznacza to, że wnętrza są niedoinwestowane. Wręcz przeciwnie. Nie ma problemu z używaniem drogich elementów wyposażenia wnętrz np. kamiennych blatów kuchennych czy umywalkowych, ale jest to wynik pragmatycznego podejścia. Taki blat będzie służył na lata i będzie funkcjonalny.

Co biorę z tego podejścia do wnętrz?
Estetyka angielskich wnętrz nie do końca do mnie przemawia, ale… Chciałabym, byśmy nie zapominali, że wnętrza, które projektujemy i w których mieszkamy, przede wszystkim mają być dla nas wygodne i funkcjonalne, a nie tylko imponować i robić wrażenie.
Wizyta w Birmingham na pewno była dla mnie inspirująca. Odkrywanie architektonicznych kontrastów i zauważanie różnic w podejściu do wnętrz pozwoliło mi spojrzeć na projektowanie z nowej perspektywy.
Mam nadzieję, że także zainspirujesz się tą historią i zaczniesz patrzeć na swoje otoczenie, a może i wnętrza mieszkalne nieco inaczej.
Do zobaczenia w kolejnym wpisie!



